Nowa afera mięsna. Jeszcze jeden powód, żeby ugotować coś wege

Ludzie z różnych powodów przestają jeść mięso albo ograniczają je w swojej diecie i nie zawsze stoi za tym ideologiczne przekonanie, że po prostu nie powinniśmy żywić się innymi stworzeniami. Na pewno jednak powinniśmy zjadać ich mniej. Patologie przemysłu mięsnego najlepiej o tym świadczą.

Zapytajcie swoich rodziców lub dziadków, jak często jedli mięso jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Na co dzień kuchnia była jarska. Mięso jadano przeważnie w niedzielę lub od święta. I chyba wtedy ludziom wychodziło to na zdrowie, na pewno zaś zwierzętom. Żeby obecnie zaspokoić nasze apetyty na mięso, potrzebny jest przemysł, fabryki, które je produkują – ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Większość Polaków i innych mieszkańców krajów rozwiniętych nie wyobraża sobie dziś przynajmniej jednego posiłku bez mięsa. Musi być więc tanio. Kebab na mieście za dyszkę, nie ma problemu, kilogram kiełbasy na grilla za niewiele więcej, proszę bardzo. Przemysł mięsny robi wszystko, aby sprzedać nam jak najwięcej jak najtaniej wyprodukowanego surowca. Mięso z chorej krowy jest nawet dziesięciokrotnie tańsze. Do czego to prowadzi, ujawnili właśnie dziennikarze “Superwizjera” TVN w materiale “Chore bydło kupię”.

W Polsce kwitnie handel “leżakami”, jak mawiają ludzie z branży. Chodzi o krowy (i zapewne też inne zwierzęta hodowane na mięso) tak chore i osłabione, że nie są w stanie same wyjść z ciężarówek, które przywożą je do rzeźni. Proceder zwykle odbywa się w nocy, co pozwala na uniknięcie kontroli weterynaryjnej. Na niektórych tuszach brakowało fragmentów mięsa. Były wycinane, jeśli w ich miejscu znajdowały się ropnie lub inne zmiany chorobowe. Specjaliści wypowiadający się w materiale nie mają wątpliwości, że zjedzenie takiego mięsa być groźne dla zdrowia i życia ludzi. Mimo to jest ono przetwarzane na żywność.

– Coś takiego to więcej idzie na kebaba. Dlatego ja nieraz powiedziałam: “Kurwa, kebaba już nie” – mówi pracownica rzeźni nagrana ukrytą kamerą.

Po emisji materiału wybuchła afera. Natychmiastowe działania podjęły służby weterynaryjne i organy ścigana. Nieuczciwi hodowcy i rzeźnicy mogli stworzyć zagrożenie dla zdrowia i życia wielu ludzi. Niektórzy importerzy z Finlandii już wstrzymali transporty. Inne kraje wprowadzają dodatkowe kontrole. Wielu zwykłych Polaków z pewnością też inaczej spojrzy na kawałki mięsa w sklepowej ladzie. Przemysł mięsny strzela sobie w stopę, ale ostatecznie nam wszystkim może wyjść to tylko na zdrowie.

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here